Andrzej Gołota to bez wątpienia najwybitniejszy polski bokser wagi ciężkiej. Żadnemu następcy nie udało się nawet zbliżyć do jego sukcesów. Do tego dochodzi niezwykły czas, w którym boksował. Lata 90-te to okres największego rozkwitu wagi ciężkiej. Jedna z jego walk mogła jednak skończyć się tragicznie.

Dla Polaków był kimś w rodzaju niezłomnego bohatera. Choć Andrzej Gołota ostatni zawodowy pojedynek stoczył w lutym 2013 roku. Przegrał wówczas przed czasem z Przemysławem Saletą, ale i tak cała hala zgotowała mu wspaniałą owację na stojąco.

Jego wielka kariera na dobre rozpoczęła się w lipcu 1996 roku. Wtedy do walki stanął z byłem mistrzem świata, Riddickiem Bowe.

W Polsce wybuchało niebywałe podniecenie wyczynami Andrzeja – wielkiej nadziei białych. Gołota jak gdyby nigdy nic wchodzi na ring w sercu Manhattanu i tłucze jednego z najlepszych bokserów wagi ciężkiej tamtej ery. Riddick Bowe był bezradny.

Niestety, w siódmej rundzie Polak po raz kolejny uderzył go poniżej pasa. Sędzia ringowy musiał przerwać pojedynek. Werdykt: Andrzej Gołota przegrywa przez dyskwalifikację. Na ring wpadli kibice, rozpętała się awantura. O Polaku zrobiło się bardzo głośno.

Andrzej Gołota mógł zginąć w ringu

Dlatego szybko zorganizowano walkę rewanżową. Ponieważ zainteresowanie było tak ogromne, postanowiono, że odbędzie się ona w Atlantic City. 14 grudnia 1996 roku nasz rodak znów był lepszy. Po raz kolejny jednak uderzał poniżej pasa. Został zdyskwalifikowany w dziewiątej rundzie.

Niecały rok później Andrzej Gołota otrzymał szansę walki o pas. Mógł został mistrzem świata. 4 października w Atlantic City jego przeciwnikiem był Lennox Lewis. Niektórzy widzieli faworyta w Polaku ponieważ tak pięknie walczył z Bowem.

Starcie trwało jedynie 95 sekund. Okoliczności porażki do dziś nie są do końca jasne. Jedna z wersji zakłada, że w szatni Polakowi wstrzyknięto w kolano kortyzon, który zadziałał na boksera paraliżująco. Dlatego usztywniony jak nigdy przedtem Andrzej Gołota stał się dla Brytyjczyka łatwą ofiarą.

Taką wersję wydarzeń potwierdza mama naszego pięściarza. Dlatego postanowiła o tym opowiedzieć. – okazało się, że z powodu bolącego kolana lekarz dał mu przed pojedynkiem zastrzyk z lidokainy. Lek z krwią dostał się do głowy. Potem już w szatni stracił przytomność. Mógł wtedy umrzeć – powiedziała.

Andrzej Gołota wytoczył proces lekarzowi, który odpowiadał za zastrzyk i sądził się o 21 milionów dolarów odszkodowania. Ponieważ finalnie sprawa zakończyła się polubownym porozumieniem i zadośćuczynieniem w wysokości miliona „zielonych”.

  1. Kto doniósł na Wojciecha Szczęsnego? „Mogła to być tylko jedna osoba”
  2. John Terry wreszcie wyznał prawdę. Czekał z tym długich 20 lat
  3. Marcin Najman złamał zalecenia?! Upomina go nawet Zbigniew Boniek
  4. Serie A. Spełnia się koszmar kibiców. Tej decyzji nikt nie cofnie
  5. Robert Lewandowski usłyszał szaloną propozycję. Tego chcą Niemcy!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here