Przed kilkunastoma laty uchodził za jeden z największych talentów polskiej piłki. Sprzedany za wielkie pieniądze, łączony był bowiem z najlepszymi klubami, z każdym rokiem staczał się coraz niżej. Dawid Janczyk, bo o nim mowa, podejmuje kolejną próbę powrotu na boisko, a do tego twierdzi, że dostał lukratywną ofertę z egzotycznego kierunku.

Wprawdzie pomału obraz staje się coraz bardziej rozmazany, ale wciąż wielu z nas doskonale pamięta młodzieżowe Mistrzostwa Świata w 2007 roku. Na boisku znakomicie prezentujący się biało-czerwoni, a pośród nich wschodzące gwiazdy Grzegorza Krychowiaka, Przemysława Tytonia, czy świetnie wówczas zapowiadającego się Patryka Małeckiego.

Był także i on. Ten, który zrobił na mundialu prawdziwą furorę – Dawid Janczyk. Na mistrzostwach pozostawiliśmy w pokonanym polu Brazylię, a po udanym mundialu magnaci europejscy rozpoczęli zarzucanie sideł na utalentowanych polskich zawodników.

Dawid Janczyk w 2007 roku stał się na tamten czas najdroższym polskim zawodnikiem opuszczającym Ekstraklasę. Transfer do CSKA Moskwa opiewał na 4,2 miliona euro, z Janczykiem wiązano ogromne nadzieję, a co się działo dalej?

O tym wszyscy doskonale wiemy. Mogliśmy obserwować powolny spadek piłkarza, któremu z wielkiej szansy na karierę i ogromnych pieniędzy pozostało jedynie oddać do dyspozycji lombardu medal za trzecie miejsce w lidze rosyjskiej.

Dawid Janczyk – kolejna szansa

Wszystkiemu winien był bowiem alkohol. Tylko od 2014 roku Dawid Janczyk był zawodnikiem Piasta Gliwice, Sandecji Nowy Sącz, A-klasowego KTS Weszło, Odry Wodzisław, czy grającego na ósmym poziomie rozgrywek w Niemczech, FC Blaubeuren. Teraz Janczyk deklaruje, że wraca ze zdwojoną siłą, a jego piłkarska destynacja może jeszcze wielu zaskoczyć. Dlatego pracuje na swoją odbudowę.

Na początku roku piłkarski obieżyświat podpisał kolejny kontrakt, tym razem padło na MKS Ciechanów, występujący w klasie okręgowej. W najnowszym wywiadzie dla Gazety Wyborczej 32-latek przekonuje o swojej walce, aczkolwiek nie ukrywa, że demony przeszłości nadal nad nim wiszą.

– Fizycznie czuję się dobrze. Muszę jeszcze zrzucić ze trzy kilo, ale to wszystko. Gorzej z głową. Psychicznie jestem niziutko. Alkohol w moim życiu? Był. Jest… Nie potrafię zliczyć, ile razy leciałem na dno. Toczę walkę o życie każdego dnia – tłumaczy w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, Dawid Janczyk.

Zapytany o powody, dla których Janczyk zdecydował się na wybór MKS Ciechanów, piłkarz w znacznej mierze zwraca uwagę na bliskość rodziny.

– Żona z córkami mieszka w Warszawie. Jak tylko mogę, to wsiadam w auto i zaraz u nich jestem. Zobaczyć córki to dla mnie speed na cały tydzień. Starsza córka ma jedną zabawkę: piłkę. Jak nikt nie chce, to sama na przerwach kopie, zdziera kolanka. Jest bardzo ułożona. Wie, kiedy jest czas na telefon, kiedy na naukę, a kiedy na piłkę. Czy ma idola? Tak, tatę – twierdzi Dawid Janczyk.

Dawid Janczyk o lukratywnej ofercie

Co się okazuję, pomimo burzliwej przeszłości, która w dalszym ciągu nie daje piłkarzowi odetchnąć, były zawodnik Legii Warszawa miał otrzymać lukratywną propozycję z niezwykle egzotycznego kierunku. Była bowiem bardzo zaskakująca.

– Niedawno chcieli mnie w Katarze. Nie wierzysz? No to zobacz SMS-y. Nawet nie mieli mi robić żadnych testów. Nic tylko lecieć i zarabiać pieniądze – przekonuje Janczyk. Dlaczego zatem nie leci? Bo kluczowa jest rodzina.

Sam Janczyk wraca do formy. Ponieważ jak informuje profil facebookowy MKS Ciechanów, Dawid w ostatnim meczu kontrolnym zdobył dwie bramki. Zespół z Ciechanowa pokonał 11:1 drużynę LKS Skra Drobin.

  1. Rafał Gikiewicz i jego szalona kwarantanna. Bramkarz robi furorę
  2. Vital Heynen przekazał szokujące wieści. „To dzieje się naszych oczach”
  3. Arkadiusz Milik trafi do AC Milan? Legenda klubu protestuje!
  4. Liga Mistrzów. Znamy ostateczny termin finału. Uda się rozegrać?
  5. Sportowe historie: Sven Hannawald. Najwyższa cena historycznego sukcesu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here