Krzysztof Piątek długo nie musiał czekać na swojego debiutanckiego gola w barwach Herthy Berlin. Zrobił to już w pierwszym meczu, w którym zaczął w podstawowej jedenastce.

Za nami jedna z najdłuższych sag transferowych zimowego okienka. Krzysztof Piątek, jeszcze rok temu noszony w Mediolanie na rękach i witany, jak zbawiciel, pod koniec stycznia został oddany bez żalu. Co więcej, w Milanie słychać było ulgę, że polskiego napastnika udało się sprzedać za dobre pieniądze.

Zanim jednak doszedł do skutku transfer na linii Mediolan – Berlin, przez kilka tygodni dziennikarze mieli o czym pisać, bo wokół Piątka działo się naprawdę wiele.

Już pod koniec poprzedniego roku sytuacja naszego zawodnika w Milanie stawała się coraz gorsza. Przyjście do klubu Zlatana Ibrahimovicia przewróciło klubową hierarchię napastników do góry nogami. W styczniu to już nie Piątek był pierwszym wyborem trenera, a charyzmatyczny Szwed.

Mimo wszystko wielu ekspertów pukało się w czoło. Mimo wszystko, Milan postanowił skreślić wciąż młodego i perspektywicznego Piątka na rzecz piłkarza, który ma 38 lat i wkrótce może zakończyć karierę. Szybko jednak okazało się, że władze włoskiego klubu, takich opinii w ogóle nie brały po uwagę.

Krzysztof Piątek – pierwszy gol w barwach Herthy Berlin

Karuzela plotek i spekulacji więc ruszyła. Krzysztof Piątek miał być jedną nogą w Tottenhamie, Aston Villi i Newcastle. Pytać o niego miała nawet Barcelona, cierpiąca z powodu kontuzji Suareza. O ewentualnym transferze do Bundesligi mówiło się zdecydowanie mniej.

Tymczasem to właśnie do Niemiec trafił Krzysztof Piątek. Wszystkie formalności zostały załatwiony w przedostatni dzień okienka transferowego, a już dobę później Polak zaliczył debiut w barwach Herthy Berlin. Wszedł na boisko w drugiej połowie, zrobił trochę zamieszania, ale gola jeszcze nie zdobył.

Na tego trzeba było czekać bardzo krótko. Wczoraj, w meczu Pucharu Niemiec Piątek strzelił gola, ale jego Hertha Berlin przegrał po dogrywce z Schalke 04 Gelsenkirchen 2:3.

Krzysztof Piątek strzelił gola w swoim stylu, po szybkiej kontrze i dwójkowej wymianie podań z partnerem z ataku. Na koniec płaskim strzałem wturlał futbolówkę do siatki, pomimo rozpaczliwej interwencji Aleksandra Nubela. Wydaje się zresztą, że golkiper powinien zrobić w tej sytuacji więcej, ale to już oczywiście nie jest zmartwienie naszego napastnika.

Gola polskiego napastnika można zobaczyć TUTAJ.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here