Wydawało się, że po tym co sędziowie VAR zaserwowali w poniedziałek podczas meczu Chelsea – Manchester United, limit błędów został już wyczerpany. Teraz wszystkie faule i nieuznane bramki będą analizowane jeszcze bardziej wnikliwie, tak by wyeliminować jakiekolwiek kontrowersje. Po to przecież stworzono VAR. Myśleliście tak? To angielscy sędziowie postanowili znów was zadziwić.

O tym co VAR wyrabiał podczas poniedziałkowego hitu Premier League pisaliśmy TUTAJ. Kto nie czytał, może szybko nadrobić.

Trudno o bardziej jednoznaczny faul i trudno o bardziej niezrozumiałą decyzję. Jednak to co działo się w poniedziałek, przebili dzisiaj sędziowie meczu Chelsea – Tottenham.

Ogólnie mecz był popisem gospodarzy. Podopieczni Franka Lamparda zagrali spotkanie bliskie ideału i tylko przez swoją nieskuteczność nie wygrali wyżej. Ostatecznie Chelsea triumfowała „tylko” 2:1, choć mogła i powinna dużo wyżej.

W pomeczowych relacjach i analizach nie wynik był jednak najważniejszy. W głównej roli postanowili bowiem wystąpić sędziowie, którzy w tej sytuacji ani myśleli dawać czerwonej kartki.

Giovani Lo Celso z premedytacją nastąpił na nogę przeciwnika, co grozić mogło nawet jej złamaniem. Faulowany Cesar Azpilicueta mógł mówić o naprawdę sporym szczęściu. Tymczasem sędziowie, po krótkiej analizie, uznali, że taki faul wcale nie kwalifikował się na czerwoną kartkę.

Zresztą najlepiej wszystko widać na załączonym filmie. Ciekawe tylko, co oglądali sędziowie VAR, gdy telewidzowie mieli puszczaną powtórkę tego makabrycznego faulu. Macie jakieś propozycje?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here